wtorek, 30 maja 2017

Ugly Love

Czuję to . Każdym porem swojej skóry. Każdym nerwem. Ten brud. Moje wspomnienia. Moja przyszłość. Różnica między brudną a czystą miłością polega na tym, że czysta strona jest o wiele lżejsza. Sprawia, że masz wrażenie, że szybujesz. Unosi cię i niesie. Czysta strona miłości sprawia, że latasz ponad  światem. Szybujesz ponad wszystkim, co złe. Patrzysz z góry na to wszystko i myślisz sobie "Jejku, cieszę się, że tu jestem". Tyle, że czasami czysta miłość leci. Brudna strona miłości jest zbyt ciężka, żeby lecieć. Brudna strona miłości nie może się unieść.
Ciągnie cię w
   D
      Ó
         Ł
Wciąga pod powierzchnię.
Zatapia.
Patrzysz w górę i myślisz" Chciałbym tam być".
Ale nie jesteś.
Brudna miłość staję się całym tobą.
Pochłania cię.
Przez nią nienawidzisz wszystkiego.
Przez nią myślisz, że czysta miłość nie była tego warta. Gdyby nie ona, nigdy byś tego nie poczuł.
Nigdy nie poczułbyś tego brudu.
I dlatego się poddajesz. Poddajesz się na całego. Nie chcesz już nigdy kochać, bo żaden rodzaj miłości nie jest wart tego, by znów przeżywać brudną miłość.
Nigdy.

niedziela, 21 maja 2017

Rozdział

Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jest to, że dzieli się w nich ludzkie losy na rozdziały. To niesamowite, ponieważ nie można tego zrobić w prawdziwym życiu. Nie możesz skończyć rozdziału, potem opuścić wydarzenie, którego nie chcesz przeżywać, i otworzyć na rozdziale, który lepiej pasuje do twojego nastroju. Życia nie można podzielić na rozdziały, tylko co najwyżej na minuty. Wydarzenia w twojego życia są zaklęte w kolejnych minutach. Nie ma tu pustych kartek ani końców rozdziałów. Niezależnie od tego, co się dzieje, życie toczy się dalej, czy ci się to podoba, czy nie, i nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po prostu złapać oddech

~Hopeless
Colleen Hoover

czwartek, 23 lutego 2017

Pain

Wypowiedziała zbyt dużo słów niż chciała, zaczęła tego żałować. Za dużo napisała, to chyba pod presją nerwów. Trochę czasu zajęło jej ochłonięcie i przemyślenie. Tak, źle postąpiła pisząc tyle złych rzeczy. Patrzyła się na telefon przez dobre 10 minut, aż napisała. Przeprosiła za siebie, za to co nie miała zamiaru wypowiedzieć, a jednak napisała. Pierwszy raz od bardzo dawna przyznała się do winny i pierwsza wyciągnęła dłoń, ale co później odczytała sprawiło, że poczuła się tak jakby odcięto jej rękę. Nigdy nie dotarły do niej tak mocno słowa, niż te które akurat wyświetliły się przed nią. Poczuła jakby w serce wbiło się miliony ostrych szpilek, czuła jak w gardle rosła jej gula. Próbowała wstrzymać napływające do oczu łzy. Biegiem schowała się w toalecie, przeczytała jeszcze raz wiadomość, która była obojętna na jej przeprosiny, coś w niej pękło i zaczęła płakać. Płakała, patrząc ciągle na tę jedną wiadomość, aż w końcu łzy rozmyły jej cały obraz. Schowała twarz w dłoniach i siedziała tak, aż do czasu, gdy stało się coś co zmieniło wszystko. Ból przeradza się w nienawiść. Zdarzyło się coś czego tak bardzo się bała, powróciło jej stare wcielenie. Wcielenie zemsty. Stare wcielenie. Otarła szybko łzy z mokrych policzków, odetchnęła głęboko, a w jej głowie rodził się nowy plan. Wiedziała, że nie pozwoli się na takie traktowanie, wiedziała, że karma wróci, ale nie chciała czekać. Postanowiła osobiście się rozprawić z tym wszystkim. Wiedziała, że zrobi wszystko tylko po to, żeby żałował. Jeśli nie potrafi docenić drugiem osoby, zrobi to ktoś inny. Widziała doskonale kto będzie dobrym graczem do tej pięknej gry. I na samo wspomnienie się uśmiechnęła.

Umarła w męczarniach miła i dobra. Narodziła się zła i podła.
Czas na zemstę

wtorek, 21 lutego 2017

I feel

Siedziała i czytała te wszystkie wiadomości. W jej głowie panował chaos. Nigdy nie czuła się tak niepotrzebna tak jak teraz. Po jej twarzy spływały kolejne łzy, prosto na klawiaturę laptopa. To nie była pierwsza sytuacja, zdarzało się to często, nawet można rzec, za często. Przeważnie zawsze płakała wtedy, gdy przez długi czas czytała wszystkie rozmowy, jedna za drugą, zwracając uwagę na każde jego słowa. Każde wyrazy napisane zapamiętywała bardzo dobrze, bo każde zostawiało jakiś bolesny ślad, który nie był widoczny  gołym okiem,ale ona go czuła. Nie rozumiała jego postępowania, chciała wyjaśnij racjonalnie to co robił, ale czegoś takiego nie da się wytłumaczyć. To po prostu było chore, ta jego gra. Robił z siebie niewinną osobę, potrafił dobrze grać, zawsze ją to zastanawiało czy jego powołaniem nie było zostanie aktorem. Żałowała jednego. Dlaczego nie potrafi powiedzieć stop? Dlaczego nadal to toleruję? Nie znała odpowiedzi na te pytania. Nie wiedziała dlaczego, co ją trzyma. Żałowała że nie zna odpowiedzi ta te wszystkie nurtujące pytania.
Siedziała tak dobrych kilka minut dopóki jej policzki nie wyschły od łez. Dopiero teraz czuła jak jej smutek przeradza się w nienawiść. Chciała teraz, żeby kiedyś poczuł odrobinę tego okropieństwa co ona nosiła w sobie, żeby przez chwilę poczuł się tak jak ona. Może wtedy by zrozumiał jak wiele krzywd wyrządza swoim egoistycznym podejściem.
W głowie nadal miała jedno słowo, które nie dawało jej spokoju- "niepotrzebna''. Tak właśnie się czuła od dłuższego czasu. Za każdym razem, gdy miał problem nie mówił tego, nie rozmawiał z nią, od tego miał swoich znajomych, kolegów i koleżanki, z którymi tak chętnie pisał bez skrupułów o wszystkim, czuła się niepotrzebna, gdy nie mówił jej, że czuję się przygnębiony lub smutny, lub nawet o swoim złym humorze. Nie mówił jej nic. Wymyślał różne kłamstwa, tylko po to by "ona nie wiedziała". Wiedziała o każdym kłamstwie po kolei, mogłaby tak wymieniać całymi godzinami, a lista ciągła by się i ciągła. Były małe kłamstwa, jak i te większe, ale dla niej nie różniły się one niczym. Zawsze twierdziła, że kłamstwo zawsze będzie kłamstwem, czy te drobne czy te poważne. Doskonale wiedziała, że jeśli ktoś potrafi skłamać raz, to potrafi to robić kolejny raz.
Zamknęła laptopa i odłożyła go na stolik obok łóżka. Panowała ciemność, było już późno, a na dworze latarnie już dawno były pogaszone. Położyła się do łózka i powiedziała sobie jedno "kiedyś może się ułoży, jak nie dziś to możliwe, że jutro, a jak nie jutro to może za 10 lat"

czwartek, 19 stycznia 2017

#Moment

Jechali do jego domu, było to ich drugie spotkanie. Była trochę zestresowana, ale próbowała utrzymywać rozmowę, chociaż nie mieli nigdy z tym problemu, zawsze bardzo dużo ze sobą pisali i rozmawiali na każdy temat. Podjeżdżając pod dom, czuła, że coraz bardziej się stresuje.Zawsze się denerwowała na samą myśl, że ma do kogoś wpaść, gdzie będą rodzice, a tym bardziej do niego. Kiedy już wysiadali, zawołał ją. Podchodząc z tyłu samochodu nie zauważyła, kiedy on w jednym momencie pojawił się obok niej. Złapał ją i przytulił, delikatnie kołysząc na boki. Coś zaczął do niej mówić, ale była oderwana,tak że wszystkie słowa rozmywały się w powietrzu. Czuła jakby serce podeszło jej do gardła i zaraz miało wyskoczyć.Tak bardzo chciała żeby ta chwila trwała wiecznie i nigdy jej nie puszczał. Oderwała się ze swoich myśli,gdy przestał już kołysać i patrzył się prosto na nią, wtedy zapytał się -Wszystko w porządku? Chciałem tylko zobaczyć czy pasujesz do moich ramion.
Chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co. Miała pustkę w głowie.
Pomyślała tylko jedno. Tak właśnie chciałaby się czuć przez całe życie. Poczuła w końcu odrobinę szczęścia, której tak bardzo jej brakowało.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Najgorsze obawy

Stała na środku. Dookoła niej było dużo ludzi, jedni bliżej drudzy dalej, oni wszyscy byli odwróceni do niej plecami. Wiedziała co to oznacza, ten krąg otaczał ją od samego początku. Była przyzwyczajona do tego widoku. Wszyscy oni podążali przed siebie, jeden za drugim, niektórzy bardzo szybko inni bardzo powoli. Większość była już tak daleko, że widziała tylko lekki zarys ich ciał. Ale byli tacy, których plecy były tuż przy niej. Tych wszystkich ludzi łączyło jedno. Wszyscy zamierzali ją opuścić i odejść. Wszyscy szli, zostawiając wszystko co wiązało ich z nią, każdy pożądał swoim śladem, usuwając ją z życia i zapominając o niej.
Na początku ledwo dawała sobie z tym radę, każde kolejne odejście zostawiało jakiś ślad. Nie potrafiła zapomnieć, chciała w jakiś sposób pamiętać o nich. Ale nie mogła się pogodzić z tym, że nie potrafiła ich wszystkich zatrzymać przy sobie, chociaż tak bardzo tego pragnęła. Była bezsilna.
Cierpiała śledząc wszystkich znajomych, którzy bawili się dobrze bez niej, oglądała te wszystkie zdjęcia oraz wydarzenia w milczeniu. Wiedziała jaki błąd popełniła w każdej znajomości, ale nie miała pojęcia jak go naprawić. Chciała tak bardzo znów wrócić do nich i cieszyć się razem z nimi.
Ale to pozostało tylko jednym wielkim marzeniem.
Brakowało jej każdego dnia, tych wszystkich ludzi, ich rozmów, głupich pomysłów, oraz tych cieszących się twarzy. Zostały tylko wspomnienia, które rozrywały rany na nowo. Ból, a przede wszystkim zazdrość, która rodzi nienawiść. Próbowała wyciągnąć ręce i kogoś złapać, nadaremnie.
Kiedyś nocne rozmowy przerodziły się w głuchą ciszę, która obijała się echem wśród czterech ścian.
Upadła na kolana, w oczach miała pełno łez, a w gardle rosła wielka gula.Wbiła paznokcie w miękką powierzchnie na której się znajdowała i zaczęła płakać. Tylko na kilka chwil poczuła ulgę.
W jej głowie znajdowały się te same myśli co zawsze." Dlaczego?". Zacisnęła szczęki, pokazując zęby i podniosła głowę. Zaczęła krzyczeć ile miała sił. Opanowało ją złość, ogromna nienawiść. Nie przestawała krzyczeć, aż nagle zaniosła się takim szlochem, że ledwo mogła złapać oddech. Wiedziała, że to co nadchodzi będzie jeszcze gorszę, co było do tej pory. Wiedziała, że jedna z najgorszych chorób świata nadchodzi do niej wielkimi krokami. A była to samotność.

środa, 23 listopada 2016

9 LISTOPADA

Wychodząc ze sklepu nie spodziewała się niczego. Zapatrzona w chodnik i myślami gdzieś daleko zmierzała okrężną drogą do jednych ze sklepów. Mijając jeden z nich, wróciła się i weszła z myślą, że obejrzy sobie coś nowego, chociaż ogląda to już od kilku tygodni. Przechodząc między regałami, spoglądała na wszystko bez zainteresowania, gdy nagle dostrzegła po swojej prawej stronie coś co przyciągnęło jej uwagę. Była to czarna ramka a w nim zdjęcie napisu "Uśmiechnij się". Nagle poczuła na sobie czyjeś spojrzenie, odwracając się wpadła na kogoś.
-Przepra...-urwała w połowie zdania, gdy zdała sobie sprawę kto za nią stoi.
Jej oczy były szeroko otwarte tak samo jak usta, wiedziała, że tak jest niegrzecznie, ale w tam tej chwili znalazła się w innym świecie, oderwana od wszystkiego i z milionami myślami na raz. Stała jak wryta przez kilka chwil, dopóki nie usłyszała jego ciepłych słów.
-Cześć maleństwo. Myślałem, że widziałaś mnie jak wsiadałem do samochodu. Chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale widząc twoją minę to ona się udała.- powiedział uśmiechając się szeroko.
Dopiero po tych słowach, zrozumiała, że patrzy się na niego z otwartą buzią przez ten cały czas, zamykając ją w pośpiechu poczuła, że robi się cała czerwona na twarzy. Próbując ukryć twarz w dużym czerwonym szaliku odpowiada zdenerwowana - Hej, co ty tutaj robisz? Przecież powinieneś być kilkanaście kilometrów stąd. Spojrzał na nią - Ale jestem tutaj.
Jak zawsze był czarujący, a jego spojrzenie było tak ciepłe, że mogłoby rozmrozić kilka lodowatych serc. Jego brązowe oczy sprawiały, że przechodziły ją dreszcze po całym ciele i miała chęć by patrzyły się one jak najdłużej. Lubiła jego spojrzenie na sobie, bo było w nim coś czarującego, czego nigdy nie umiała opisać słowami, po prostu to czuła.
- Wpadłem tylko Cię zobaczyć, ale zaraz muszę uciekać po mamę. Miło Cię widzieć - powiedział, kierując się powoli w kierunku drzwi. A ona poczuła małe ukucie w mostku i zrobiło się jej smutno, że nie pogadali dłużej pogadać.
Odwracając się do niej rzekł donośnym głosem - Uśmiechnij się małpko!
Nawet nie zdążyła odpowiedzieć, a on już był na zewnątrz i szedł szybkim krokiem w stronę samochodu. Zdążyła powiedzieć sama do siebie cieniutkim głosem - Też miło Cię widzieć...i to bardzo.