Siedziała i czytała te wszystkie wiadomości. W jej głowie panował chaos. Nigdy nie czuła się tak niepotrzebna tak jak teraz. Po jej twarzy spływały kolejne łzy, prosto na klawiaturę laptopa. To nie była pierwsza sytuacja, zdarzało się to często, nawet można rzec, za często. Przeważnie zawsze płakała wtedy, gdy przez długi czas czytała wszystkie rozmowy, jedna za drugą, zwracając uwagę na każde jego słowa. Każde wyrazy napisane zapamiętywała bardzo dobrze, bo każde zostawiało jakiś bolesny ślad, który nie był widoczny gołym okiem,ale ona go czuła. Nie rozumiała jego postępowania, chciała wyjaśnij racjonalnie to co robił, ale czegoś takiego nie da się wytłumaczyć. To po prostu było chore, ta jego gra. Robił z siebie niewinną osobę, potrafił dobrze grać, zawsze ją to zastanawiało czy jego powołaniem nie było zostanie aktorem. Żałowała jednego. Dlaczego nie potrafi powiedzieć stop? Dlaczego nadal to toleruję? Nie znała odpowiedzi na te pytania. Nie wiedziała dlaczego, co ją trzyma. Żałowała że nie zna odpowiedzi ta te wszystkie nurtujące pytania.
Siedziała tak dobrych kilka minut dopóki jej policzki nie wyschły od łez. Dopiero teraz czuła jak jej smutek przeradza się w nienawiść. Chciała teraz, żeby kiedyś poczuł odrobinę tego okropieństwa co ona nosiła w sobie, żeby przez chwilę poczuł się tak jak ona. Może wtedy by zrozumiał jak wiele krzywd wyrządza swoim egoistycznym podejściem.
W głowie nadal miała jedno słowo, które nie dawało jej spokoju- "niepotrzebna''. Tak właśnie się czuła od dłuższego czasu. Za każdym razem, gdy miał problem nie mówił tego, nie rozmawiał z nią, od tego miał swoich znajomych, kolegów i koleżanki, z którymi tak chętnie pisał bez skrupułów o wszystkim, czuła się niepotrzebna, gdy nie mówił jej, że czuję się przygnębiony lub smutny, lub nawet o swoim złym humorze. Nie mówił jej nic. Wymyślał różne kłamstwa, tylko po to by "ona nie wiedziała". Wiedziała o każdym kłamstwie po kolei, mogłaby tak wymieniać całymi godzinami, a lista ciągła by się i ciągła. Były małe kłamstwa, jak i te większe, ale dla niej nie różniły się one niczym. Zawsze twierdziła, że kłamstwo zawsze będzie kłamstwem, czy te drobne czy te poważne. Doskonale wiedziała, że jeśli ktoś potrafi skłamać raz, to potrafi to robić kolejny raz.
Zamknęła laptopa i odłożyła go na stolik obok łóżka. Panowała ciemność, było już późno, a na dworze latarnie już dawno były pogaszone. Położyła się do łózka i powiedziała sobie jedno "kiedyś może się ułoży, jak nie dziś to możliwe, że jutro, a jak nie jutro to może za 10 lat"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz