Wychodząc ze sklepu nie spodziewała się niczego. Zapatrzona w chodnik i myślami gdzieś daleko zmierzała okrężną drogą do jednych ze sklepów. Mijając jeden z nich, wróciła się i weszła z myślą, że obejrzy sobie coś nowego, chociaż ogląda to już od kilku tygodni. Przechodząc między regałami, spoglądała na wszystko bez zainteresowania, gdy nagle dostrzegła po swojej prawej stronie coś co przyciągnęło jej uwagę. Była to czarna ramka a w nim zdjęcie napisu "Uśmiechnij się". Nagle poczuła na sobie czyjeś spojrzenie, odwracając się wpadła na kogoś.
-Przepra...-urwała w połowie zdania, gdy zdała sobie sprawę kto za nią stoi.
Jej oczy były szeroko otwarte tak samo jak usta, wiedziała, że tak jest niegrzecznie, ale w tam tej chwili znalazła się w innym świecie, oderwana od wszystkiego i z milionami myślami na raz. Stała jak wryta przez kilka chwil, dopóki nie usłyszała jego ciepłych słów.
-Cześć maleństwo. Myślałem, że widziałaś mnie jak wsiadałem do samochodu. Chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale widząc twoją minę to ona się udała.- powiedział uśmiechając się szeroko.
Dopiero po tych słowach, zrozumiała, że patrzy się na niego z otwartą buzią przez ten cały czas, zamykając ją w pośpiechu poczuła, że robi się cała czerwona na twarzy. Próbując ukryć twarz w dużym czerwonym szaliku odpowiada zdenerwowana - Hej, co ty tutaj robisz? Przecież powinieneś być kilkanaście kilometrów stąd. Spojrzał na nią - Ale jestem tutaj.
Jak zawsze był czarujący, a jego spojrzenie było tak ciepłe, że mogłoby rozmrozić kilka lodowatych serc. Jego brązowe oczy sprawiały, że przechodziły ją dreszcze po całym ciele i miała chęć by patrzyły się one jak najdłużej. Lubiła jego spojrzenie na sobie, bo było w nim coś czarującego, czego nigdy nie umiała opisać słowami, po prostu to czuła.
- Wpadłem tylko Cię zobaczyć, ale zaraz muszę uciekać po mamę. Miło Cię widzieć - powiedział, kierując się powoli w kierunku drzwi. A ona poczuła małe ukucie w mostku i zrobiło się jej smutno, że nie pogadali dłużej pogadać.
Odwracając się do niej rzekł donośnym głosem - Uśmiechnij się małpko!
Nawet nie zdążyła odpowiedzieć, a on już był na zewnątrz i szedł szybkim krokiem w stronę samochodu. Zdążyła powiedzieć sama do siebie cieniutkim głosem - Też miło Cię widzieć...i to bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz