Czuję to . Każdym porem swojej skóry. Każdym nerwem. Ten brud. Moje wspomnienia. Moja przyszłość. Różnica między brudną a czystą miłością polega na tym, że czysta strona jest o wiele lżejsza. Sprawia, że masz wrażenie, że szybujesz. Unosi cię i niesie. Czysta strona miłości sprawia, że latasz ponad światem. Szybujesz ponad wszystkim, co złe. Patrzysz z góry na to wszystko i myślisz sobie "Jejku, cieszę się, że tu jestem". Tyle, że czasami czysta miłość leci. Brudna strona miłości jest zbyt ciężka, żeby lecieć. Brudna strona miłości nie może się unieść.
Ciągnie cię w
D
Ó
Ł
Wciąga pod powierzchnię.
Zatapia.
Patrzysz w górę i myślisz" Chciałbym tam być".
Ale nie jesteś.
Brudna miłość staję się całym tobą.
Pochłania cię.
Przez nią nienawidzisz wszystkiego.
Przez nią myślisz, że czysta miłość nie była tego warta. Gdyby nie ona, nigdy byś tego nie poczuł.
Nigdy nie poczułbyś tego brudu.
I dlatego się poddajesz. Poddajesz się na całego. Nie chcesz już nigdy kochać, bo żaden rodzaj miłości nie jest wart tego, by znów przeżywać brudną miłość.
Nigdy.
wtorek, 30 maja 2017
niedziela, 21 maja 2017
Rozdział
Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jest
to, że dzieli się w nich ludzkie losy na rozdziały. To niesamowite,
ponieważ nie można tego zrobić w prawdziwym życiu. Nie możesz skończyć rozdziału, potem opuścić wydarzenie, którego nie chcesz przeżywać, i otworzyć na rozdziale, który lepiej pasuje do twojego nastroju. Życia nie można podzielić na rozdziały, tylko co najwyżej na minuty. Wydarzenia w twojego życia są zaklęte w kolejnych minutach. Nie ma tu pustych kartek ani końców rozdziałów. Niezależnie od
tego, co się dzieje, życie toczy się dalej, czy ci się to podoba, czy
nie, i nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po
prostu złapać oddech
~Hopeless
Colleen Hoover
~Hopeless
Colleen Hoover
czwartek, 23 lutego 2017
Pain
Wypowiedziała zbyt dużo słów niż chciała, zaczęła tego żałować. Za dużo napisała, to chyba pod presją nerwów. Trochę czasu zajęło jej ochłonięcie i przemyślenie. Tak, źle postąpiła pisząc tyle złych rzeczy. Patrzyła się na telefon przez dobre 10 minut, aż napisała. Przeprosiła za siebie, za to co nie miała zamiaru wypowiedzieć, a jednak napisała. Pierwszy raz od bardzo dawna przyznała się do winny i pierwsza wyciągnęła dłoń, ale co później odczytała sprawiło, że poczuła się tak jakby odcięto jej rękę. Nigdy nie dotarły do niej tak mocno słowa, niż te które akurat wyświetliły się przed nią. Poczuła jakby w serce wbiło się miliony ostrych szpilek, czuła jak w gardle rosła jej gula. Próbowała wstrzymać napływające do oczu łzy. Biegiem schowała się w toalecie, przeczytała jeszcze raz wiadomość, która była obojętna na jej przeprosiny, coś w niej pękło i zaczęła płakać. Płakała, patrząc ciągle na tę jedną wiadomość, aż w końcu łzy rozmyły jej cały obraz. Schowała twarz w dłoniach i siedziała tak, aż do czasu, gdy stało się coś co zmieniło wszystko. Ból przeradza się w nienawiść. Zdarzyło się coś czego tak bardzo się bała, powróciło jej stare wcielenie. Wcielenie zemsty. Stare wcielenie. Otarła szybko łzy z mokrych policzków, odetchnęła głęboko, a w jej głowie rodził się nowy plan. Wiedziała, że nie pozwoli się na takie traktowanie, wiedziała, że karma wróci, ale nie chciała czekać. Postanowiła osobiście się rozprawić z tym wszystkim. Wiedziała, że zrobi wszystko tylko po to, żeby żałował. Jeśli nie potrafi docenić drugiem osoby, zrobi to ktoś inny. Widziała doskonale kto będzie dobrym graczem do tej pięknej gry. I na samo wspomnienie się uśmiechnęła.
Umarła w męczarniach miła i dobra. Narodziła się zła i podła.
Czas na zemstę
Umarła w męczarniach miła i dobra. Narodziła się zła i podła.
Czas na zemstę
wtorek, 21 lutego 2017
I feel
Siedziała i czytała te wszystkie wiadomości. W jej głowie panował chaos. Nigdy nie czuła się tak niepotrzebna tak jak teraz. Po jej twarzy spływały kolejne łzy, prosto na klawiaturę laptopa. To nie była pierwsza sytuacja, zdarzało się to często, nawet można rzec, za często. Przeważnie zawsze płakała wtedy, gdy przez długi czas czytała wszystkie rozmowy, jedna za drugą, zwracając uwagę na każde jego słowa. Każde wyrazy napisane zapamiętywała bardzo dobrze, bo każde zostawiało jakiś bolesny ślad, który nie był widoczny gołym okiem,ale ona go czuła. Nie rozumiała jego postępowania, chciała wyjaśnij racjonalnie to co robił, ale czegoś takiego nie da się wytłumaczyć. To po prostu było chore, ta jego gra. Robił z siebie niewinną osobę, potrafił dobrze grać, zawsze ją to zastanawiało czy jego powołaniem nie było zostanie aktorem. Żałowała jednego. Dlaczego nie potrafi powiedzieć stop? Dlaczego nadal to toleruję? Nie znała odpowiedzi na te pytania. Nie wiedziała dlaczego, co ją trzyma. Żałowała że nie zna odpowiedzi ta te wszystkie nurtujące pytania.
Siedziała tak dobrych kilka minut dopóki jej policzki nie wyschły od łez. Dopiero teraz czuła jak jej smutek przeradza się w nienawiść. Chciała teraz, żeby kiedyś poczuł odrobinę tego okropieństwa co ona nosiła w sobie, żeby przez chwilę poczuł się tak jak ona. Może wtedy by zrozumiał jak wiele krzywd wyrządza swoim egoistycznym podejściem.
W głowie nadal miała jedno słowo, które nie dawało jej spokoju- "niepotrzebna''. Tak właśnie się czuła od dłuższego czasu. Za każdym razem, gdy miał problem nie mówił tego, nie rozmawiał z nią, od tego miał swoich znajomych, kolegów i koleżanki, z którymi tak chętnie pisał bez skrupułów o wszystkim, czuła się niepotrzebna, gdy nie mówił jej, że czuję się przygnębiony lub smutny, lub nawet o swoim złym humorze. Nie mówił jej nic. Wymyślał różne kłamstwa, tylko po to by "ona nie wiedziała". Wiedziała o każdym kłamstwie po kolei, mogłaby tak wymieniać całymi godzinami, a lista ciągła by się i ciągła. Były małe kłamstwa, jak i te większe, ale dla niej nie różniły się one niczym. Zawsze twierdziła, że kłamstwo zawsze będzie kłamstwem, czy te drobne czy te poważne. Doskonale wiedziała, że jeśli ktoś potrafi skłamać raz, to potrafi to robić kolejny raz.
Zamknęła laptopa i odłożyła go na stolik obok łóżka. Panowała ciemność, było już późno, a na dworze latarnie już dawno były pogaszone. Położyła się do łózka i powiedziała sobie jedno "kiedyś może się ułoży, jak nie dziś to możliwe, że jutro, a jak nie jutro to może za 10 lat"
Siedziała tak dobrych kilka minut dopóki jej policzki nie wyschły od łez. Dopiero teraz czuła jak jej smutek przeradza się w nienawiść. Chciała teraz, żeby kiedyś poczuł odrobinę tego okropieństwa co ona nosiła w sobie, żeby przez chwilę poczuł się tak jak ona. Może wtedy by zrozumiał jak wiele krzywd wyrządza swoim egoistycznym podejściem.
W głowie nadal miała jedno słowo, które nie dawało jej spokoju- "niepotrzebna''. Tak właśnie się czuła od dłuższego czasu. Za każdym razem, gdy miał problem nie mówił tego, nie rozmawiał z nią, od tego miał swoich znajomych, kolegów i koleżanki, z którymi tak chętnie pisał bez skrupułów o wszystkim, czuła się niepotrzebna, gdy nie mówił jej, że czuję się przygnębiony lub smutny, lub nawet o swoim złym humorze. Nie mówił jej nic. Wymyślał różne kłamstwa, tylko po to by "ona nie wiedziała". Wiedziała o każdym kłamstwie po kolei, mogłaby tak wymieniać całymi godzinami, a lista ciągła by się i ciągła. Były małe kłamstwa, jak i te większe, ale dla niej nie różniły się one niczym. Zawsze twierdziła, że kłamstwo zawsze będzie kłamstwem, czy te drobne czy te poważne. Doskonale wiedziała, że jeśli ktoś potrafi skłamać raz, to potrafi to robić kolejny raz.
Zamknęła laptopa i odłożyła go na stolik obok łóżka. Panowała ciemność, było już późno, a na dworze latarnie już dawno były pogaszone. Położyła się do łózka i powiedziała sobie jedno "kiedyś może się ułoży, jak nie dziś to możliwe, że jutro, a jak nie jutro to może za 10 lat"
czwartek, 19 stycznia 2017
#Moment
Jechali do jego domu, było to ich drugie spotkanie. Była trochę zestresowana, ale próbowała utrzymywać rozmowę, chociaż nie mieli nigdy z tym problemu, zawsze bardzo dużo ze sobą pisali i rozmawiali na każdy temat. Podjeżdżając pod dom, czuła, że coraz bardziej się stresuje.Zawsze się denerwowała na samą myśl, że ma do kogoś wpaść, gdzie będą rodzice, a tym bardziej do niego. Kiedy już wysiadali, zawołał ją. Podchodząc z tyłu samochodu nie zauważyła, kiedy on w jednym momencie pojawił się obok niej. Złapał ją i przytulił, delikatnie kołysząc na boki. Coś zaczął do niej mówić, ale była oderwana,tak że wszystkie słowa rozmywały się w powietrzu. Czuła jakby serce podeszło jej do gardła i zaraz miało wyskoczyć.Tak bardzo chciała żeby ta chwila trwała wiecznie i nigdy jej nie puszczał. Oderwała się ze swoich myśli,gdy przestał już kołysać i patrzył się prosto na nią, wtedy zapytał się -Wszystko w porządku? Chciałem tylko zobaczyć czy pasujesz do moich ramion.
Chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co. Miała pustkę w głowie.
Pomyślała tylko jedno. Tak właśnie chciałaby się czuć przez całe życie. Poczuła w końcu odrobinę szczęścia, której tak bardzo jej brakowało.
Chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co. Miała pustkę w głowie.
Pomyślała tylko jedno. Tak właśnie chciałaby się czuć przez całe życie. Poczuła w końcu odrobinę szczęścia, której tak bardzo jej brakowało.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)