Stała na środku. Dookoła niej było dużo ludzi, jedni bliżej drudzy dalej, oni wszyscy byli odwróceni do niej plecami. Wiedziała co to oznacza, ten krąg otaczał ją od samego początku. Była przyzwyczajona do tego widoku. Wszyscy oni podążali przed siebie, jeden za drugim, niektórzy bardzo szybko inni bardzo powoli. Większość była już tak daleko, że widziała tylko lekki zarys ich ciał. Ale byli tacy, których plecy były tuż przy niej. Tych wszystkich ludzi łączyło jedno. Wszyscy zamierzali ją opuścić i odejść. Wszyscy szli, zostawiając wszystko co wiązało ich z nią, każdy pożądał swoim śladem, usuwając ją z życia i zapominając o niej.
Na początku ledwo dawała sobie z tym radę, każde kolejne odejście zostawiało jakiś ślad. Nie potrafiła zapomnieć, chciała w jakiś sposób pamiętać o nich. Ale nie mogła się pogodzić z tym, że nie potrafiła ich wszystkich zatrzymać przy sobie, chociaż tak bardzo tego pragnęła. Była bezsilna.
Cierpiała śledząc wszystkich znajomych, którzy bawili się dobrze bez niej, oglądała te wszystkie zdjęcia oraz wydarzenia w milczeniu. Wiedziała jaki błąd popełniła w każdej znajomości, ale nie miała pojęcia jak go naprawić. Chciała tak bardzo znów wrócić do nich i cieszyć się razem z nimi.
Ale to pozostało tylko jednym wielkim marzeniem.
Brakowało jej każdego dnia, tych wszystkich ludzi, ich rozmów, głupich pomysłów, oraz tych cieszących się twarzy. Zostały tylko wspomnienia, które rozrywały rany na nowo. Ból, a przede wszystkim zazdrość, która rodzi nienawiść. Próbowała wyciągnąć ręce i kogoś złapać, nadaremnie.
Kiedyś nocne rozmowy przerodziły się w głuchą ciszę, która obijała się echem wśród czterech ścian.
Upadła na kolana, w oczach miała pełno łez, a w gardle rosła wielka gula.Wbiła paznokcie w miękką powierzchnie na której się znajdowała i zaczęła płakać. Tylko na kilka chwil poczuła ulgę.
W jej głowie znajdowały się te same myśli co zawsze." Dlaczego?". Zacisnęła szczęki, pokazując zęby i podniosła głowę. Zaczęła krzyczeć ile miała sił. Opanowało ją złość, ogromna nienawiść. Nie przestawała krzyczeć, aż nagle zaniosła się takim szlochem, że ledwo mogła złapać oddech. Wiedziała, że to co nadchodzi będzie jeszcze gorszę, co było do tej pory. Wiedziała, że jedna z najgorszych chorób świata nadchodzi do niej wielkimi krokami. A była to samotność.
poniedziałek, 12 grudnia 2016
środa, 23 listopada 2016
9 LISTOPADA
Wychodząc ze sklepu nie spodziewała się niczego. Zapatrzona w chodnik i myślami gdzieś daleko zmierzała okrężną drogą do jednych ze sklepów. Mijając jeden z nich, wróciła się i weszła z myślą, że obejrzy sobie coś nowego, chociaż ogląda to już od kilku tygodni. Przechodząc między regałami, spoglądała na wszystko bez zainteresowania, gdy nagle dostrzegła po swojej prawej stronie coś co przyciągnęło jej uwagę. Była to czarna ramka a w nim zdjęcie napisu "Uśmiechnij się". Nagle poczuła na sobie czyjeś spojrzenie, odwracając się wpadła na kogoś.
-Przepra...-urwała w połowie zdania, gdy zdała sobie sprawę kto za nią stoi.
Jej oczy były szeroko otwarte tak samo jak usta, wiedziała, że tak jest niegrzecznie, ale w tam tej chwili znalazła się w innym świecie, oderwana od wszystkiego i z milionami myślami na raz. Stała jak wryta przez kilka chwil, dopóki nie usłyszała jego ciepłych słów.
-Cześć maleństwo. Myślałem, że widziałaś mnie jak wsiadałem do samochodu. Chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale widząc twoją minę to ona się udała.- powiedział uśmiechając się szeroko.
Dopiero po tych słowach, zrozumiała, że patrzy się na niego z otwartą buzią przez ten cały czas, zamykając ją w pośpiechu poczuła, że robi się cała czerwona na twarzy. Próbując ukryć twarz w dużym czerwonym szaliku odpowiada zdenerwowana - Hej, co ty tutaj robisz? Przecież powinieneś być kilkanaście kilometrów stąd. Spojrzał na nią - Ale jestem tutaj.
Jak zawsze był czarujący, a jego spojrzenie było tak ciepłe, że mogłoby rozmrozić kilka lodowatych serc. Jego brązowe oczy sprawiały, że przechodziły ją dreszcze po całym ciele i miała chęć by patrzyły się one jak najdłużej. Lubiła jego spojrzenie na sobie, bo było w nim coś czarującego, czego nigdy nie umiała opisać słowami, po prostu to czuła.
- Wpadłem tylko Cię zobaczyć, ale zaraz muszę uciekać po mamę. Miło Cię widzieć - powiedział, kierując się powoli w kierunku drzwi. A ona poczuła małe ukucie w mostku i zrobiło się jej smutno, że nie pogadali dłużej pogadać.
Odwracając się do niej rzekł donośnym głosem - Uśmiechnij się małpko!
Nawet nie zdążyła odpowiedzieć, a on już był na zewnątrz i szedł szybkim krokiem w stronę samochodu. Zdążyła powiedzieć sama do siebie cieniutkim głosem - Też miło Cię widzieć...i to bardzo.
-Przepra...-urwała w połowie zdania, gdy zdała sobie sprawę kto za nią stoi.
Jej oczy były szeroko otwarte tak samo jak usta, wiedziała, że tak jest niegrzecznie, ale w tam tej chwili znalazła się w innym świecie, oderwana od wszystkiego i z milionami myślami na raz. Stała jak wryta przez kilka chwil, dopóki nie usłyszała jego ciepłych słów.
-Cześć maleństwo. Myślałem, że widziałaś mnie jak wsiadałem do samochodu. Chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale widząc twoją minę to ona się udała.- powiedział uśmiechając się szeroko.
Dopiero po tych słowach, zrozumiała, że patrzy się na niego z otwartą buzią przez ten cały czas, zamykając ją w pośpiechu poczuła, że robi się cała czerwona na twarzy. Próbując ukryć twarz w dużym czerwonym szaliku odpowiada zdenerwowana - Hej, co ty tutaj robisz? Przecież powinieneś być kilkanaście kilometrów stąd. Spojrzał na nią - Ale jestem tutaj.
Jak zawsze był czarujący, a jego spojrzenie było tak ciepłe, że mogłoby rozmrozić kilka lodowatych serc. Jego brązowe oczy sprawiały, że przechodziły ją dreszcze po całym ciele i miała chęć by patrzyły się one jak najdłużej. Lubiła jego spojrzenie na sobie, bo było w nim coś czarującego, czego nigdy nie umiała opisać słowami, po prostu to czuła.
- Wpadłem tylko Cię zobaczyć, ale zaraz muszę uciekać po mamę. Miło Cię widzieć - powiedział, kierując się powoli w kierunku drzwi. A ona poczuła małe ukucie w mostku i zrobiło się jej smutno, że nie pogadali dłużej pogadać.
Odwracając się do niej rzekł donośnym głosem - Uśmiechnij się małpko!
Nawet nie zdążyła odpowiedzieć, a on już był na zewnątrz i szedł szybkim krokiem w stronę samochodu. Zdążyła powiedzieć sama do siebie cieniutkim głosem - Też miło Cię widzieć...i to bardzo.
poniedziałek, 14 listopada 2016
chaos
Każdy ma takie dni, że próbuję zapomnieć, uciec od czegoś co go męczy. Niektórzy tworząc swój własny świat, gdzie nikt inny nie ma dostępu. Świat w którym ukrywamy swój ból, cierpienia i zmartwienia, tak by nikt nie dowiedział się o ich istnieniu. W rzeczywistym świecie jesteśmy inni, oszukujemy nawet samych siebie by inny nie zauważyli. Uciekamy, gdyż uważamy, że jest to jedyny sposób by mieć chwilę spokoju. Każdemu coś zawsze dolega, różne bóle, najczęściej te psychicznie i najczęściej z miłości do drugiej osoby. Czujemy się niezrozumiani lub odtrąceni. Uciekamy bo czujemy się przytłoczeni prawdą i rzeczywistością, ale prawda jest jedna. Od tego nie da się uciec. Ból istnienia dosięgnie nas nawet jeśli zakopiemy się metr pod ziemią.
Z niektórymi faktami trzeba się pogodzić, na przykład z takim, że ludzie zawsze odchodzą. Nie da się zatrzymać wszystkich przy sobie, tak jak ja chciałam. To niemożliwe. Jedni odchodzą tak szybko jak przyszli, robią mały bałagan, inni natomiast zatrzymują się na dłużej robiąc totalny chaos. Ale każda znajomość zostawia po sobie jakiś ślad. A tym śladem jest wspomnienie. Każda taka znajomość daje nam jakąś lekcję, uczy nas. Uświadamia nam wiele faktów i pokazuję, że każde złe wypowiedziane słowo może sprawić komuś krzywdę. Jesteśmy tylko prostymi ludźmi, którzy przez całe swoje życie uczą się. A to jak postępujemy z innymi ludźmi, kim będziemy w przyszłości, jak traktujemy świat i czy jesteśmy dobrzy zależy już od nas samych.
Zadręczanie samego siebie w niczym nie pomoże
Doceńmy to co nam zostało, nim całkowicie zostaniemy sami.
Bo pewnego dnia może i ja już nie będę istnieć.
Z niektórymi faktami trzeba się pogodzić, na przykład z takim, że ludzie zawsze odchodzą. Nie da się zatrzymać wszystkich przy sobie, tak jak ja chciałam. To niemożliwe. Jedni odchodzą tak szybko jak przyszli, robią mały bałagan, inni natomiast zatrzymują się na dłużej robiąc totalny chaos. Ale każda znajomość zostawia po sobie jakiś ślad. A tym śladem jest wspomnienie. Każda taka znajomość daje nam jakąś lekcję, uczy nas. Uświadamia nam wiele faktów i pokazuję, że każde złe wypowiedziane słowo może sprawić komuś krzywdę. Jesteśmy tylko prostymi ludźmi, którzy przez całe swoje życie uczą się. A to jak postępujemy z innymi ludźmi, kim będziemy w przyszłości, jak traktujemy świat i czy jesteśmy dobrzy zależy już od nas samych.
Zadręczanie samego siebie w niczym nie pomoże
Doceńmy to co nam zostało, nim całkowicie zostaniemy sami.
Bo pewnego dnia może i ja już nie będę istnieć.
czwartek, 13 października 2016
12 PAŹDZIERNIKA
12 października.
Mija rok.
366 dni
Dzień w którym pęka kilkanaście serc, a jedno przestaje bić.
Jedno z istniej przestaje istnieć.
Przestaje istnieć sens.
Przestaje istnieć wszystko co do tej pory miało jakiś cel.
Zabrali podporę, zabrali szczeble w drabinie.
Wszystko toczyło się wokół jednego. Wszystkie plany, marzenia i cele.
Jeden dzień, który zmienił wszystko co do tej pory było zaplanowane. W jednej chwili świat zatrzymuję się. Ułamek sekundy, a w głowię milion myśli i jedno pytanie. "Dlaczego?!"
Pytanie na które nie ma odpowiedz. Pytanie na które nikt nie zna odpowiedzi.
Dzień zlewał się w noc, dni w tygodnie, a tygodnie w miesiące.
Czas przestał istnieć.
Wspomnienia, które miażdżą. Zrzucają na dno. Przygniatają.
Dopiero wtedy dostrzegamy jak bardzo jest kruche życie. Jak bardzo cienka jest linia po której chodzimy. Dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę jak bardzo zapominamy ile warte jest życie.
Najgorsze było pogodzenie się z tym, że już nigdy więcej nie zobaczysz osoby, która poświęciła Ci tyle czasu, okazała tyle uczyć, nauczyła kochać, dzielić problemami. Pokazała świat z innej perspektywy. Bardziej kolorowy i szczęśliwy. Dała poczucie bezpieczeństwa i miłości.
Pomyśl jakbyś się czuł(a) mając świadomość, że już nigdy nie zobaczysz kogoś, nie poczujesz dreszczy na jej widok, nie będziesz odczuwać ślady istnienia. Jak się poczujesz na myśl o tym, że pewnego dnia zapomnisz, mimo tego jak bardzo nie chcesz zapomnieć.
Nie chcę zapomnieć jego uśmiechu, którym zarażał wszystkich, jego słów, które działały na mnie uspokajająco. Boję się, że pewnego dnia nie będę pamiętać jak wyglądał, jak się poruszał, jak układały się rysy twarzy, gdy się śmiał. Boję się, że nie będę w stanie sobie przypomnieć jego koloru oczu. Nie chcę zapomnieć najpiękniejszych dni w moim życiu.
To imię zawsze będzie bolało.
Mija rok.
366 dni
Dzień w którym pęka kilkanaście serc, a jedno przestaje bić.
Jedno z istniej przestaje istnieć.
Przestaje istnieć sens.
Przestaje istnieć wszystko co do tej pory miało jakiś cel.
Zabrali podporę, zabrali szczeble w drabinie.
Wszystko toczyło się wokół jednego. Wszystkie plany, marzenia i cele.
Jeden dzień, który zmienił wszystko co do tej pory było zaplanowane. W jednej chwili świat zatrzymuję się. Ułamek sekundy, a w głowię milion myśli i jedno pytanie. "Dlaczego?!"
Pytanie na które nie ma odpowiedz. Pytanie na które nikt nie zna odpowiedzi.
Dzień zlewał się w noc, dni w tygodnie, a tygodnie w miesiące.
Czas przestał istnieć.
Wspomnienia, które miażdżą. Zrzucają na dno. Przygniatają.
Dopiero wtedy dostrzegamy jak bardzo jest kruche życie. Jak bardzo cienka jest linia po której chodzimy. Dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę jak bardzo zapominamy ile warte jest życie.
Najgorsze było pogodzenie się z tym, że już nigdy więcej nie zobaczysz osoby, która poświęciła Ci tyle czasu, okazała tyle uczyć, nauczyła kochać, dzielić problemami. Pokazała świat z innej perspektywy. Bardziej kolorowy i szczęśliwy. Dała poczucie bezpieczeństwa i miłości.
Pomyśl jakbyś się czuł(a) mając świadomość, że już nigdy nie zobaczysz kogoś, nie poczujesz dreszczy na jej widok, nie będziesz odczuwać ślady istnienia. Jak się poczujesz na myśl o tym, że pewnego dnia zapomnisz, mimo tego jak bardzo nie chcesz zapomnieć.
Nie chcę zapomnieć jego uśmiechu, którym zarażał wszystkich, jego słów, które działały na mnie uspokajająco. Boję się, że pewnego dnia nie będę pamiętać jak wyglądał, jak się poruszał, jak układały się rysy twarzy, gdy się śmiał. Boję się, że nie będę w stanie sobie przypomnieć jego koloru oczu. Nie chcę zapomnieć najpiękniejszych dni w moim życiu.
To imię zawsze będzie bolało.
niedziela, 9 października 2016
.
Jestem zmęczony rozmowami, które prowadzą donikąd. Moje serce staje się smutne, gdy przypominam sobie wszystkie dobre słowa i złamane obietnice. Zbyt wiele było rozmów prowadzonych przez ludzi, którzy nie mieli prawa ich przeprowadzać. — Joseph (Hinmaton Yalakit) - Wódz Nez Perce
I pewnego dnia
wyjdę z domu o świcie
tak cicho,
że nawet się nie zbudzicie.
I pójdę
i będę wędrować po świecie
i nigdy mnie nie znajdziecie.
wtorek, 9 sierpnia 2016
Trust
W jednej minucie nasuwa się miliony myśli i słów, które chcesz powiedzieć, a znów za chwilę milczysz, bo nie wiesz jak dobrać słowa. Nie wiesz co powiedzieć by nic nie zniszczyć, każde złe dobrane słowo ma swoje konsekwencje. Masz tyle do powiedzenia, a nic nie mówisz. Nadal milczysz. Ta głucha cisza zabija nas powoli.
Trudno mi zrozumieć słowo "zaufanie". Niby nic nadzwyczajnego, ale to właśnie tutaj wszystko się zaczyna. Od jednego słowa. Jest czymś najtrudniejszym w życiu, czego nigdy nie dostaniesz za darmo. Zaufanie budujemy przez tygodnie, miesiące i lata, a niszczymy w ciągu kilku sekund. Jest jedną z rzeczy które nigdy nie da się odbudować, zawsze w jakiejś części nasza podświadomość będzie szukała drugiego dna. To taki mały fundament na którym opiera się wszystko, nadzieja, miłość, przyjaźń. Taka mała a tak potrzebna. Nawet większość z nas nie zdaję sobie sprawę, komu tak naprawdę powinna zaufać, kto jest godną osobą, komu można powiedzieć swoje obawy. Nigdy nie wiemy kto może wykorzystać nasze zaufanie do własnych celów. Najgorszym uczuciem jakim może być to zaufać bezgranicznie komuś, a później doznać rozczarowania.
Zaufanie to nie tylko poczucie, że możesz komuś wszystko powiedzieć. Zaufanie to także przekonanie, że druga osoba nie zrobi Ci krzywdy. Jednym słowem, nasze oczekiwanie wpływa na nasze zachowanie, i nawet, jeżeli nie chcemy być tego świadomi, inni reagują odpowiednio na nasze zachowanie. Gdy w jednej chwili zaufanie zostanie naruszone, nasza podświadomość tworzy tak jakby barierę i zapamiętuję każdy najważniejszy szczegół tej krótkiej ale istotnej sytuacji. Te uczucie szoku i niedowierzania, że nawet trudno sobie to wyobrazić. Osoba ,której nigdy byście nie osądzali o różne rzeczy dopuściła się czynu który krzywi naszą psychikę. Jesteśmy w tej sytuacji w takim transie ,że w mózgu przepływa miliony impulsów elektrycznych przez neuron ,że ułożenie tego gówna czasami zajmuję nam tysiące minut, kilka dni ,a nawet i tygodni, tylko po to by zrozumieć co się stało. Tak naprawdę nie da się wytłumaczyć na czym polega zaufanie i jak się z nią obchodzić, jedna mała wskazówka jaką mogę dać od siebie jest to ,żebyście traktowali ludzi tak jakbyście chcieli być przez nich traktowani ;)
Trudno mi zrozumieć słowo "zaufanie". Niby nic nadzwyczajnego, ale to właśnie tutaj wszystko się zaczyna. Od jednego słowa. Jest czymś najtrudniejszym w życiu, czego nigdy nie dostaniesz za darmo. Zaufanie budujemy przez tygodnie, miesiące i lata, a niszczymy w ciągu kilku sekund. Jest jedną z rzeczy które nigdy nie da się odbudować, zawsze w jakiejś części nasza podświadomość będzie szukała drugiego dna. To taki mały fundament na którym opiera się wszystko, nadzieja, miłość, przyjaźń. Taka mała a tak potrzebna. Nawet większość z nas nie zdaję sobie sprawę, komu tak naprawdę powinna zaufać, kto jest godną osobą, komu można powiedzieć swoje obawy. Nigdy nie wiemy kto może wykorzystać nasze zaufanie do własnych celów. Najgorszym uczuciem jakim może być to zaufać bezgranicznie komuś, a później doznać rozczarowania.
Zaufanie to nie tylko poczucie, że możesz komuś wszystko powiedzieć. Zaufanie to także przekonanie, że druga osoba nie zrobi Ci krzywdy. Jednym słowem, nasze oczekiwanie wpływa na nasze zachowanie, i nawet, jeżeli nie chcemy być tego świadomi, inni reagują odpowiednio na nasze zachowanie. Gdy w jednej chwili zaufanie zostanie naruszone, nasza podświadomość tworzy tak jakby barierę i zapamiętuję każdy najważniejszy szczegół tej krótkiej ale istotnej sytuacji. Te uczucie szoku i niedowierzania, że nawet trudno sobie to wyobrazić. Osoba ,której nigdy byście nie osądzali o różne rzeczy dopuściła się czynu który krzywi naszą psychikę. Jesteśmy w tej sytuacji w takim transie ,że w mózgu przepływa miliony impulsów elektrycznych przez neuron ,że ułożenie tego gówna czasami zajmuję nam tysiące minut, kilka dni ,a nawet i tygodni, tylko po to by zrozumieć co się stało. Tak naprawdę nie da się wytłumaczyć na czym polega zaufanie i jak się z nią obchodzić, jedna mała wskazówka jaką mogę dać od siebie jest to ,żebyście traktowali ludzi tak jakbyście chcieli być przez nich traktowani ;)
środa, 6 lipca 2016
Układ
To zabawne i cudowne uczucie, gdy teoretycznie wszystko mamy ułożone, dopięte na ostatni guzik. Gdy myślimy, że układ w jakim żyjemy jest dla nas najlepszym z układów, a życie mamy ułożone najlepiej jak to możliwe. Nie wiem czy tylko ja, czy większość ludzi ma dar, nawyk bądź wade - patrzenie przez różowe okulary i idealizowanie otaczającego nas gówna. Ja w owym gównie tkiwiłam tak długo, że po jakimś czasie nie wyobrażałam już sobie innego gówna/innego układu/innego życia. Przyzwyczajenie od zawsze było jedną z moich najsłabszych stron, tuż po idealizowaniu wszystkiego i wszystkich, jak i po zbyt emocjonalnym podejściu do życia. Jednakże w życiu każdej osoby, przychodzi czas w którym, jesteśmy aż zmuszeni do przemyślenia wszystkiego. Do przeanalizowania naszego układu. Tworzeniem nowego układu, przemyślanym i dobranym na nowo.. Kiedyś nie wyobrażałam sobie układu innego niż tamten, teraz dziwię się sama sobie, że byłam taka głupia pod wieloma względami. Nie chcę się tu rozpisywać nie wiadomo jak, ale zastanówcie się czasem, czy układ w jakim żyjecie obecnie, napewno jest dla was dobry? Czy jesteście szczerze szczęśliwi i nie udajecie sami przed sobą, że niby jest ok? Choć wcale nie jest. Czy ludzie, którymi się otaczacie nie są waszymi wampirami energetycznymi i czy nie ograniczają was czasem? Czy nie zmienilibyście choć jednej rzeczy w swoim układzie? Bo przecież nie trzeba zmieniać i rzucać wszystkiego od razu. Zastanówcie się i jeśli coś wam nie pasuje, zmieńcie to - naprawdę czasem warto zaryzykować by być potem szczęśliwym.
sobota, 2 lipca 2016
Ile razy wybaczysz komuś tylko dlatego, że nie chcesz go stracić?
Za każdym razem zadaję sobie te same pytanie. Ile będzie trwało to zataczające się koło?
Ile będzie trwał ten zamęt? Te wszystkie kłótnie, te wszystkie kłamstwa, które tak bolą?
Jak długo?
Czy kiedykolwiek wyjdę z tego obłędu?
Czy kiedykolwiek znajdę spokój i brak zmartwień?
Czy znajdę szczęście?
Powtarzające się pytanie, które nie dają normalnie funkcjonować. Powracająca rzeczywistość, która za każdym razem uderza z coraz większą siłą. Ten lęk, że pewnego dnia nie wytrzymasz tego ciosu, który powoli Cię z nóg.
A może jestem nie w tym miejscu gdzie potrzeba, nie z tymi ludźmi z którymi powinnam być.
Zgubić się jest naprawdę łatwo, ale odnaleźć się już cholernie trudno.
Ja do tej pory nie odnalazłam się w tym świecie. Robię jeden krok w przód, ale niestety dwa do tyłu.
Życie to maraton, który trzeba przebiec.
Bieg, który wymaga wiele wysiłku, wiele łez i myśli, że nie możesz się poddać.
Nie ma czasu na przygotowania.
Musisz biec
Prawda zawsze boli i myśl, że Ci którzy wywołują najpiękniejszy uśmiech, potrafią wywołać najgorsze łzy
"Droga do sukcesu jest zawsze w budowie"
Za każdym razem zadaję sobie te same pytanie. Ile będzie trwało to zataczające się koło?
Ile będzie trwał ten zamęt? Te wszystkie kłótnie, te wszystkie kłamstwa, które tak bolą?
Jak długo?
Czy kiedykolwiek wyjdę z tego obłędu?
Czy kiedykolwiek znajdę spokój i brak zmartwień?
Czy znajdę szczęście?
Powtarzające się pytanie, które nie dają normalnie funkcjonować. Powracająca rzeczywistość, która za każdym razem uderza z coraz większą siłą. Ten lęk, że pewnego dnia nie wytrzymasz tego ciosu, który powoli Cię z nóg.
A może jestem nie w tym miejscu gdzie potrzeba, nie z tymi ludźmi z którymi powinnam być.
Zgubić się jest naprawdę łatwo, ale odnaleźć się już cholernie trudno.
Ja do tej pory nie odnalazłam się w tym świecie. Robię jeden krok w przód, ale niestety dwa do tyłu.
Życie to maraton, który trzeba przebiec.
Bieg, który wymaga wiele wysiłku, wiele łez i myśli, że nie możesz się poddać.
Nie ma czasu na przygotowania.
Musisz biec
Prawda zawsze boli i myśl, że Ci którzy wywołują najpiękniejszy uśmiech, potrafią wywołać najgorsze łzy
"Droga do sukcesu jest zawsze w budowie"
wtorek, 22 marca 2016
Life Lies
Najgorsze uczucie?
Być okłamywanym przez najbliższą osobę. Nawet nie macie pojęcia ile osób właśnie przez takie sytuacje są krzywdzone. Nie chciałabym aby ktokolwiek miał do czynienia z tym.
Naprawdę ciężko jest zaufać
Nawet tej osobie czy następnej
Zaufanie jest czymś bardzo kruchym
Czymś co można popsuć w ciągu kilku sekund
Człowiek nigdy nie zmienia się na lepsze
Człowiek który kłamie- będzie kłamał
Człowiek który zdradza- będzie zdradzał
Człowiek który jest alkoholikiem- będzie pił
Człowiek który nie umie dotrzymać słowa- nigdy go nie dotrzyma
Pamiętaj!
Ludzie się nie zmieniają
Najlepszym sposobem na rozwiązywanie problemów jest pozbywanie się ich. Ale czy tak naprawdę da się pozbyć kogoś kogo się kocha? Jak? Przecież to niemożliwe. Ale przychodzi taki moment w życiu, kiedy musisz podjąć takie decyzję. Musisz zdecydować co wybierasz. Miłość z kłamstwem czy szczerą wolność.
Wiadomo, takie decyzje są czasami bardzo bolesne i wpadają nam w pamięć nawet przez wiele lat.
Ale niestety tak jest ułożone życie i bardzo staranie musimy wybierać ludzi którym możemy zaufać. Bo gdy już zaufamy i przekonamy się, że był to błąd , to właśnie wtedy życie pokazuje swoje oblicze.
Kłamstwo zniszczyło już wiele związków, miłości a nawet i rodzin.
Być okłamywanym przez najbliższą osobę. Nawet nie macie pojęcia ile osób właśnie przez takie sytuacje są krzywdzone. Nie chciałabym aby ktokolwiek miał do czynienia z tym.
Naprawdę ciężko jest zaufać
Nawet tej osobie czy następnej
Zaufanie jest czymś bardzo kruchym
Czymś co można popsuć w ciągu kilku sekund
Człowiek nigdy nie zmienia się na lepsze
Człowiek który kłamie- będzie kłamał
Człowiek który zdradza- będzie zdradzał
Człowiek który jest alkoholikiem- będzie pił
Człowiek który nie umie dotrzymać słowa- nigdy go nie dotrzyma
Pamiętaj!
Ludzie się nie zmieniają
Najlepszym sposobem na rozwiązywanie problemów jest pozbywanie się ich. Ale czy tak naprawdę da się pozbyć kogoś kogo się kocha? Jak? Przecież to niemożliwe. Ale przychodzi taki moment w życiu, kiedy musisz podjąć takie decyzję. Musisz zdecydować co wybierasz. Miłość z kłamstwem czy szczerą wolność.
Wiadomo, takie decyzje są czasami bardzo bolesne i wpadają nam w pamięć nawet przez wiele lat.
Ale niestety tak jest ułożone życie i bardzo staranie musimy wybierać ludzi którym możemy zaufać. Bo gdy już zaufamy i przekonamy się, że był to błąd , to właśnie wtedy życie pokazuje swoje oblicze.
Kłamstwo zniszczyło już wiele związków, miłości a nawet i rodzin.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)