środa, 23 listopada 2016

9 LISTOPADA

Wychodząc ze sklepu nie spodziewała się niczego. Zapatrzona w chodnik i myślami gdzieś daleko zmierzała okrężną drogą do jednych ze sklepów. Mijając jeden z nich, wróciła się i weszła z myślą, że obejrzy sobie coś nowego, chociaż ogląda to już od kilku tygodni. Przechodząc między regałami, spoglądała na wszystko bez zainteresowania, gdy nagle dostrzegła po swojej prawej stronie coś co przyciągnęło jej uwagę. Była to czarna ramka a w nim zdjęcie napisu "Uśmiechnij się". Nagle poczuła na sobie czyjeś spojrzenie, odwracając się wpadła na kogoś.
-Przepra...-urwała w połowie zdania, gdy zdała sobie sprawę kto za nią stoi.
Jej oczy były szeroko otwarte tak samo jak usta, wiedziała, że tak jest niegrzecznie, ale w tam tej chwili znalazła się w innym świecie, oderwana od wszystkiego i z milionami myślami na raz. Stała jak wryta przez kilka chwil, dopóki nie usłyszała jego ciepłych słów.
-Cześć maleństwo. Myślałem, że widziałaś mnie jak wsiadałem do samochodu. Chciałem zrobić Ci niespodziankę, ale widząc twoją minę to ona się udała.- powiedział uśmiechając się szeroko.
Dopiero po tych słowach, zrozumiała, że patrzy się na niego z otwartą buzią przez ten cały czas, zamykając ją w pośpiechu poczuła, że robi się cała czerwona na twarzy. Próbując ukryć twarz w dużym czerwonym szaliku odpowiada zdenerwowana - Hej, co ty tutaj robisz? Przecież powinieneś być kilkanaście kilometrów stąd. Spojrzał na nią - Ale jestem tutaj.
Jak zawsze był czarujący, a jego spojrzenie było tak ciepłe, że mogłoby rozmrozić kilka lodowatych serc. Jego brązowe oczy sprawiały, że przechodziły ją dreszcze po całym ciele i miała chęć by patrzyły się one jak najdłużej. Lubiła jego spojrzenie na sobie, bo było w nim coś czarującego, czego nigdy nie umiała opisać słowami, po prostu to czuła.
- Wpadłem tylko Cię zobaczyć, ale zaraz muszę uciekać po mamę. Miło Cię widzieć - powiedział, kierując się powoli w kierunku drzwi. A ona poczuła małe ukucie w mostku i zrobiło się jej smutno, że nie pogadali dłużej pogadać.
Odwracając się do niej rzekł donośnym głosem - Uśmiechnij się małpko!
Nawet nie zdążyła odpowiedzieć, a on już był na zewnątrz i szedł szybkim krokiem w stronę samochodu. Zdążyła powiedzieć sama do siebie cieniutkim głosem - Też miło Cię widzieć...i to bardzo.

poniedziałek, 14 listopada 2016

chaos

Każdy ma takie dni, że próbuję zapomnieć, uciec od czegoś co go męczy. Niektórzy tworząc swój własny świat, gdzie nikt inny nie ma dostępu. Świat w którym ukrywamy swój ból, cierpienia i zmartwienia, tak by nikt nie dowiedział się o ich istnieniu. W rzeczywistym świecie jesteśmy inni, oszukujemy nawet samych siebie by inny nie zauważyli. Uciekamy, gdyż uważamy, że jest to jedyny sposób by mieć chwilę spokoju. Każdemu coś zawsze dolega, różne bóle, najczęściej te psychicznie i najczęściej z miłości do drugiej osoby. Czujemy się niezrozumiani lub odtrąceni. Uciekamy bo czujemy się przytłoczeni prawdą i rzeczywistością, ale prawda jest jedna. Od tego nie da się uciec. Ból istnienia dosięgnie nas nawet jeśli zakopiemy się metr pod ziemią.
Z niektórymi faktami trzeba się pogodzić, na przykład z takim, że ludzie zawsze odchodzą. Nie da się zatrzymać wszystkich przy sobie, tak jak ja chciałam. To niemożliwe. Jedni odchodzą tak szybko jak przyszli, robią mały bałagan, inni natomiast zatrzymują się na dłużej robiąc totalny chaos. Ale każda znajomość zostawia po sobie jakiś ślad. A tym śladem jest wspomnienie. Każda taka znajomość daje nam jakąś lekcję, uczy nas. Uświadamia nam wiele faktów i pokazuję, że każde złe wypowiedziane słowo może sprawić komuś krzywdę. Jesteśmy tylko prostymi ludźmi, którzy przez całe swoje życie uczą się. A to jak postępujemy z innymi ludźmi, kim będziemy w przyszłości, jak traktujemy świat i czy jesteśmy dobrzy zależy już od nas samych.
Zadręczanie samego siebie w niczym nie pomoże
Doceńmy to co nam zostało, nim całkowicie zostaniemy sami.
Bo pewnego dnia może i ja już nie będę istnieć.